Volkswagen Tiguan: Tygro-jaszczur
29 kwietnia 2010

Siła tygrysa, czy może zwinność jaszczurki? Która z tych cech lepiej opisuje Volkswagena Tiguana, którego nazwa pochodzi właśnie od tych dwóch słów (tiger i iguana)? A może kompaktowy SUV z Wolfsburga ma cechy obu tych zwierzaków? Sprawdzaliśmy to podczas naszego tygodniowego testu.



Volkswagen Tiguan stosunkowo późno zadebiutował na rynku, bo dopiero pod koniec 2007 roku. Wówczas to już segment kompaktowych SUV-ów był dość mocno obsadzony, jednak nie na tyle, by nie zmieścił się tam jeszcze jeden model. Decyzja włodarzy niemieckiej firmy okazała się jak najbardziej słuszna, bo nie dość, że Tiguan szybko stał się jednym z liderów w swojej klasie, to po nim na rynku pojawili się nowi gracze. A jak przewidują eksperci od samochodów, ten segment rynku ma przed sobą wciąż jeszcze bardzo obiecujące perspektywy.

Stylistyka - z charakterem
Patrząc z boku na Tiguana raczej nie będziemy mieć większych trudności, by określić, z jaką marką mamy do czynienia. Co jednak nie oznacza, iż Tiguan jest kopią np. większego Touarega bądź osobowych modeli z Golfem na czele. Nic z tych rzeczy. Duży zderzak, charakterystyczny, chromowany grill z logo marki, przechodzący subtelnie w przetłoczenia na masce, a po bokach biksenonowe reflektory świetnie się komponują. Cała stylistyka jest ciekawa, z całą pewnością nie można zarzucić jej nudy czy banalności, jak to niejednokrotnie miało miejsce w przypadku różnych modeli tego niemieckiego producenta. No i do tego ten niezwykle modny ostatnio biały kolor.

Projektantom tego modelu ponadto świetnie udało się oddać jego nazwę (a może to powstałe już nadwozie determinowało nazwę modelu - nie wiemy). Sylwetka Tiguana jest stosunkowo masywna, sprawia solidne wrażenie, ale jednocześnie nie można oprzec się wrażeniu, iż auto to jest na drodze niezwykle zwrotne, wręcz zwinne niczym mała jaszczurka.

O jego charakterze najlepiej świadczą dwa elementy. Stosunkowo spory, bo 20-centymetrowy prześwit może sugerować jakieś tam właściwości terenowe. Jednak z drugiej strony patrząc za chwilę na 18-calowe felgi z niskoprofilowymi oponami wiemy już na pewno, iż Tiguan jest autem stworzonym jednak do ruchu miejskiego.

Wnętrze - przestronność i porządek

Kompaktowe rozmiary nadwozia mogą napawać obawą, iż wewnątrz będzie ciasnawo, jednak mile się rozczarowaliśmy. W Tiguanie całkiem wygodnie będzie podróżować nawet czwórka dorosłych osób. Zarówno na przednich fotelach, jak i tylnej kanapie miejsca nie zabraknie ani na nogi, ani nad głową. I to także dla osób o ponadprzeciętnym wzroście. Do tego fotel kierowcy zapewnia bardzo szeroki zakres regulacji, co pozwala ustawić optymalną pozycję za kierownicą chyba każdemu. Same fotele są wygodne, o odpowiedniej szerokości i długości siedziska, a także z optymalnym, jak na tego typu aut, podparciem bocznym.

Wygospodarowanie sporej ilości miejsca dla pasażerów musiało się odbyć kosztem przestrzeni na bagaże. 430 litrów podstawowej pojemności bagażnika nie jest z pewnością rewelacyjnym wynikiem, ale do codziennej eksploatacji w zupełności wystarcza. W razie potrzeby, po złożeniu tylnych siedzeń (bez większego problemu, jedną ręką) mamy do dyspozycji pokaźne 1.500 litrów. Wystarczy!

Tiguan, podobnie jak reszta Volkswagenów, do czego można się było już przyzwyczaić, nie grzeszy natomiast zbyt atrakcyjnym wnętrzem. Ciemna deska rozdzielcza może wręcz przytłaczać i gdyby nie bordowe (skóra) obica foteli i wewnętrznej strony drzwi w naszym testowym egzemplarzu oraz kolorowy 7-calowy wyświetlacz, mogłaby nawet "zdołować". Na szczęście kolorystyka deski rozdzielczej nie współgra z jej jakością. W większości miejsc użyte plastiki są dobrej jakości i stosunkowo miękkie w dotyku (w dolnych częściach są bardziej twarde), a ponadto, co również jest typowe dla niemieckiej marki, są bardzo dobrze spasowane.

Wnętrze można również pochwalić za ergonomię. Na konsoli centralnej panuje porządek, nie ma zbyt dużo przeróżnych przycisków czy przełączników. Całość do opanowania w krótkim czasie, nawet nawigacja, w jaką wyposażona była nasza wersja Tiguana. Typowe i czytelne, ale za to mało ekstrawaganckie są zegary, w nocy podświetlane na niebiesko.

Jazda - z common railem

140-konna jednostka TDI to jeden ze znaków rozpoznawczych współczesnych Volkswagenów. Choć dostępna na rynku od długiego już czasu, to w ostatnim czasie przeszła jedną istotną modyfikację. Otóż technologię pompowtryskiwaczy zastąpił układ common rail, dzięki któremu poprawie uległa m.in. kultura pracy silnika. Jak to wygląda w naszym Tiguanie? Jest zdecydowanie ciszej, choć nie można powiedzieć, że zupełnie cicho. Szczególnie przy nierozgrzanym silniku od razu wiadomo, z jakiego typu motorem mamy do czynienia.

140 koni mechanicznych, nawet jak na ważące prawie 1,6 tony auto, jest wartością w zupełności wystarczającą. Zwłaszcza dla tych osób, które nie przywiązują większej wagi do osiągów. 10,5 sekundy do setki czy 186 km/h maksymalnej prędkości żadnego wrażenia nie robią, ale absolutnie nie można powiedzieć, iż Tiguan w tej wersji silnikowej jest ospały czy mało dynamiczny. Sprawne przyspieszanie przy różnych prędkościach zapewnia niezły moment obrotowy (320 NM), trzeba tylko pamiętać, by obroty jednostki trzymać w zakresie od ok. 2.000 do 4,5 tys. obr/min. Napęd przenoszony jest za pośrednictwem sześciostopniowej przekładni sekwencyjnej tiptronic. Działa ona bez większych zarzutów, zmieniając biegi przy spokojnej jeździe niezauważalnie, bez charakterystycznych szarpnięć.

Podniesione nadwozie, a tym samym wyżej położony środek ciężkości z pewnością nie sprzyjają dynamicznemu pokonywaniu zakrętów. Niby to prawda, jednak w przypadku Tiguana nie eliminują całkowicie możliwości szybszej jazdy po krętych drogach. Owszem, nadwozie kołysze się nieco bardziej, jednak całkowicie w dopuszczalnych granicach. Za to auto pewnie trzyma się drogi, a sztywno zestrojone zawieszenie pozwala momentami poczuć się niczym w jakimś bardziej usportowionym modelu. Niestety wszelkie większe nierówności momentalnie odczujemy na własnej skórze. Pewne zastrzeżenia, jak już spróbujemy wykrzesać z Tiguana maksimum jego możliwości, można mieć do układu kierowniczego. Nie daje on pełnego poczucia panowania nad tym, co się dzieje z autem.

Z pewnością bardzo duży wpływ na właściwości jezdne ma napęd na wszystkie koła 4Motion, wykorzystujący sprzęgło Haldex. W zależności od sytuacji na drodze rozdziela on automatycznie napęd na każde z kół, przekazując nawet do prawie 100 procent momentu na tylną oś. Co ważne, działa on właściwie niezauważalnie dla kierowcy. Niestety to wszystko, co kompaktowy SUV Volkswagena ma do zaoferowania dla miłośników jazdy terenowej. Nieco więcej można dostać tylko w wersji Track&Fielda - system wspomagania jazdy terenowej (asystent zjazdu, asystent podjazdu, optymalna regulacja poziomu obrotów silnika podczas zjazdu, precyzyjne sterowanie pedałem przyśpieszenia) oraz przedni zderzak o zwiększonym do 28 st. kącie natarcia. Dlatego też Tiguan w żadnym wypadku, co chyba nie jest żadnym zaskoczeniem, nie może służyć w trudnym terenie, a jedynie co najwyżej do pokonywania leśnych, piaszczystych bądź trawiastych duktów.

Choć dwulitrowy diesel w niektórych modelach z grupy Volkswagena wykazuje bardzo niski apetyt na paliwo, to w przypadku Tiguana uzyskany przez nas rezultat nie był jakiś wyjątkowy. W trasie średnie spalanie wahało się pomiędzy 6,8 a 7,2 l/100 km. W mieście musimy już się liczyć z wynikiem powyżej 9 litrów, a przy mocniejszym operowaniu Chyba jednak trochę za dużo.

Podsumowanie - godny uwagi
Volkswagen Tiguan, choć nieco spóźniony pojawił się na rynku, dość szybko wspiął się na czołowe miejsca pod względem sprzedaży w swoim segmencie. Bo i Volkswagen potrafi robić auta, które są praktyczne, funkcjonalne i doskonale wpisują się w potrzeby odbiorców. Tiguan ponadto ma ciekawą stylistykę, obszerne wnętrze i poprawne, jeśli nie dobre właściwości jezdne.

Dlatego też nieco wyższa cena niż u niektórych konkurentów nie wpływa jakoś ujemnie na odbiór tego auta. Za wersję ze 140-konnym dieslem trzeba zapłacić obecnie minimum 102,5 tys. zł, jeśli potrzebny jest nam do szczęście jeszcze napęd na wszystkie koła, musimy liczyć się z wydatkiem o ok. 6 tys. zł większym. Jeśli z kolei będziemy chcieli nieco bardziej doposażyć naszego Tiguana (skórzana tapicerka, asystent parkowania, nawigacja, odtwarzacz DVD) to i 20 tys. może być za mało.

Źródło: mojeauto.pl

Galeria zdjęć




Komentarze


Brak komentarzy do tego artykułu. Zaloguj się aby napisać komentarz.




X

Serwis 4x4.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Czytaj więcej >>

Akceptuję Politykę plików cookies